Witaj, a stosujesz te swoje dobre rady w praktyce? I jeśli tak to w jakim procencie?
Pozdr.

muł

wiesz rózne są rodzaje zaufania, tak samo jak rózne są rodzaje miłości:)

Inaczej ufa się rodzinie, współpracownikom, przyjaciołom, itd :)
pozdr

bajekbe

hm, myślę, że to zależy od tego, jak się pojmuje zaufanie.

jeśli ktoś zaufaniem nazywa taką 'normalną' postawę w stosunku do ludzi, zwłaszcza obcych i nowo poznanych (rozmowa, spotkania w rozsądnych miejscach), a brakiem zaufania jest dla niego jakieś krycie się po kątach, czy gburowatość - to oczywiście się zgadzam.

mi się jednak zaufanie kojarzy jako taka wyżej wymieniona postawa plus coś jeszcze - takie wpuszczanie kogoś w swoje prywatne życie, wyłuskiwanie jakoś tej osoby z tłumu innych - do których się ma zasadniczo podejście może nie negatywne, ale obojętne na dłuższą metę.

pozdrawiam :)

szowinistka

jakie to obiekcje?

Osobiście uważam, że stając wobec czegoś/kogoś nowego powinniśmy zachować otwartość i 'bezuprzedzeniowość', wtedy będziemy mogli łatwiej i głębiej odkryć to novum. Wychodząc z założenia, że ktoś chce mnie skrzywdzić, nie ufam danej osobie i zamykam się na nią, co utrudnia poznanie i zdrowe relacje. Poza tym większość ludzi, normalni i zdrowi, nie krzywdzą nas póki nie mają ku temu powodu. Analogicznie uważam, że nie powinniśmy nie ufać komuś jeśli nie mamy ku temu przesłanek. Zaznaczam jednak, że jeśli z założenia ufamy innym ludziom, to ważną rolę odgrywa tutaj zdrowy rozsądek. Nie wprowadzam każdej, świeżo poznanej osoby pod swój dach i nie zostawiam moich najbliższych pod jego opieką. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

bajekbe

mam pewne obiekcje tylko do zasady nr 6.

reszta - amen.

szowinistka