Proces ubożenia myśli

człowiek
Bartosz Piotr Bajek

Myśl jest czymś najpotężniejszym i najwspanialszym, co posiadamy, jednak nie będę się nad nią rozpisywać, bo nie ma to być afirmacja myśli ludzkiej, ale analiza przykrego niestety procesu ubożenia myśli. I nie chodzi mi o myśl ludzką w skali globalnej, ideologie itd, lecz o prostą, konkretną myśl, mającą jakieś znaczenie, wagę, nie pierdoły będące echem tego czym nakarmiliśmy swój umysł w przeciągu ostatnich dni (sceny z filmów, teksty piosenek, wydarzenia itd).


Niestety proces ten dotyczy każdego z nas i jesteśmy na niego skazani, choć wielu żyje w błogiej nieświadomości i nie dotyka to ich wcale, bo nie zdają sobie z tego sprawy.
Na czym polega proces ubożenia myśli? Jest to uprymitywnianie językiem myśli. Gdybym miał to jakoś zobrazować, najlepszym porównaniem byłoby schodzenie po schodach:

1. stopień w dół to przypisanie myśli pojęć jakimi operujemy, jest to niejako konieczne, abyśmy mogli operować daną myślą, rozbierać na czynniki pierwsze, przyswajać, itd.

2. stopień w dół to wypowiedzenie myśli na głos, do drugiego człowieka. Myśl uprzednio wciśnięta już w pojęcia, zostaje zaprezentowana komuś drugiemu, komuś kto te same słowa, pojęcia rozumie zazwyczaj inaczej i choć jest cień szansy, by w dalszej dyskusji lepiej wytłumaczyć, to jednak wytłumaczymy na tyle na ile pozwoli na to otwartość umysłu rozmówcy.

3. stopień w dół to napisanie myśli. Myśl nie dość, że wciśnięta w słowa i pojęcia, dodatkowo zostaje odarta z ekspresji i pozbawiona możliwości dopowiedzenia, co daje jeszcze większą swobodę interpretacji i prawdopodobieństwo niezrozumienia lub zniekształcenia. Zapewne wszyscy pamiętamy głowienie się na języku polskim, szukając odpowiedzi na pytanie nauczycielki: co autor ma na myśli? Otóż, w taki sposób nie znajdziemy odpowiedzi na to pytanie. Dowiemy się jedynie co my wyrazilibyśmy używając takich słów. Aby dowiedzieć się co na prawdę autor miał na myśli, trzeba by go spytać i słuchać uważnie i ze zrozumieniem.


Chyba Heidegger twierdził, że tekst żyje własnym sensem i z czasem zatraca swoje pierwotne znaczenie, nadane przez autora, myślę że jest w tym coś... ale i tak póki myślę, pisać będę!;)