O poznaniu Boga

religia
Bartosz Piotr Bajek

Bez niepotrzebnych wprowadzeń przejdźmy to tematu. Najpierw zastanowimy się nad tym na ile Boga da się poznać i dlaczego tylko tyle i nie więcej, następnie zajmiemy się obrazem Boga w stworzeniu, zwłaszcza w człowieku - jak je właściwie odczytać by nie dopuścić się uczłowieczenia Boga oraz zastanowimy się nad tym po co doszukiwać się Bożego obrazu w stworzeniu?

Zacznijmy od tego, że Boga nie możemy poznać w pełni z dwóch prostych powodów:

1. Bóg nie da się poznać.
Dlaczego Bóg daje nam jedynie szczątkowe informacje na Swój temat, a nie da się poznać w pełni? Dlaczego łatwiej nam powiedzieć jaki Bóg nie jest, niż jaki jest? Z prostej, choć może dla niektórych trudnej do zrozumienia przyczyny: gdybyśmy przestudiowali Boga i poznali Go w całości, z pewnością zapragnęlibyśmy nad Nim zapanować, a to dałoby Mu możliwość: pozwolić na to lub unicestwić nas, by utrzymać porządek stworzenia (więcej na temat zależności między wiedzą a władzą w artykule Scientia et potestas).


2. Ograniczenia wypływające z naszej natury.
Jesteśmy istotami rozumnymi i choć to wywyższa nas nad inne stworzenia, jednocześnie jest naszym ograniczeniem, bo nie potrafimy wyjść poza nasz sposób rozumowania i tłumaczymy sobie rzeczy tak, by były dla nas akceptowalne, nawet jeśli nie mamy pewności co do ich prawdziwości, mało tego - tak na prawdę nie potrafimy stwierdzić ich prawdziwości. I tak nie potrafimy zrozumieć Trójcy, nie jesteśmy w stanie zrozumieć, przestudiować natury Boga, ani tego co to znaczy Bóg sam w sobie. Teologia gimnastykuje się jak umie by choć odrobinę udobruchać ludzki umysł, który potrzebuje wiedzieć, rozumieć, mało tego musi mieć to sens, tak abyśmy mogli się zadowolić daną odpowiedzią. I tak na prawdę dotykając rzeczy które przekraczają nasze możliwości poznawcze, szukamy zrozumienia, które mimo iż nie koniecznie ma pokrycie w stanie faktycznym, to jednak będąc dla nas przyswajalnym, jest najmniej krzywdzące dla prawdy.


Wierzymy, że w dziele stworzenia zawarty jest obraz Boga, a podobieństwo największe jest w ludziach. Trzeba wrażliwości św. Franciszka by widzieć Boga obecnego w otaczającym nas świecie i odrobiny zdrowego dystansu by nie popaść w panteizm ani w uczłowieczanie Boga.
Jak zatem patrzeć na ten obraz, podobieństwo aby nie popełnić błędu i nie tworzyć Boga na swój obraz, jak to czynili starożytni, którzy mieli mnóstwo bogów żyjących zupełnie tak samo jak ludzie? Jak nie uczłowieczyć Boga, przez przypisanie Mu tych samych cech i w konsekwencji nie usprawiedliwiać się z naszych słabości?


Aby zrozumieć co Bóg komunikuje nam przez stworzenie, musimy uzmysłowić sobie, że nic z tego co obserwujemy nie informuje nas o tym jaka jest natura Boga, lecz jakim jest Bóg dla nas, w relacji do nas. Nie potrzebujemy rozumieć natury Boga, by tworzyć z Nim relację, ponieważ to On dostosowuje się do nas. I tak na prawdę nie musimy być wymyślni, lecz po prostu być sobą, bo Bóg chce komunikować się z nami i będzie się cały czas szukać nowych sposobów by do nas dotrzeć. My zaś ze swej strony powinniśmy umożliwiać na miarę naszych możliwości ten kontakt. Relacja z Bogiem powinna wyglądać zupełnie tak samo jak rozmowa dwóch osób, przyjaciół, dziecka z ojcem itd (nie ważne do końca jak - ważne by dobrać taką formę, która jest najbardziej aktualna na dany czas jaki przeżywamy). Potrzebujemy być rozumiani w rozmowie, czemu więc nie rozmawiać z Tym, który zna nas i rozumie lepiej niż my sami? Bóg pochylając się nad nami rozmawia jak równy z równym, słucha, chce mówić, odpowiada na pytania, choć robi to w inny sposób niż ludzie. Jeśli nauczysz się języka jakim Bóg do ciebie mówi, zaczniesz rozumieć co i w jaki sposób komunikuje, a to jest to co tak na prawdę potrzebujemy o Bogu wiedzieć.