Ideały a chrześcijaństwo

religia
Bartosz Piotr Bajek

Kiedy byłem jeszcze w zakonie i przygotowywałem się do złożenia pierwszych ślubów, mówiono mi że Reguła Zakonna jest ideałem, do którego mamy dążyć mimo iż go nigdy nie osiągniemy. Jak mam zobowiązywać się do czegoś, czego nigdy nie będę w stanie tak na prawdę wypełnić, pytałem.

Chrześcijaństwo ma to do siebie, że niekiedy bezmyślnie chłonie terminologię różnych dyscyplin naukowych, wypierając nią prosty język czy też teologiczne zwroty właściwe sobie. I tak dziś możemy zaobserwować nagminne "zapożyczenia" z psychologi, np. kiedyś zakonnicy nazywali się braćmi, dziś współbraćmi od "wspólnoty", która zastąpiła określenie "rodzina", podczas gdy cnoty zostały wyparte przez wartości, itd. Ale zanim to nastało, była epoka zachłyśnięcia filozofią. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zmieniając nazewnictwo zmieniamy sposób naszego myślenia o danej rzeczy.


Ideały - czym są, nie muszę tłumaczyć. Nie będę też rozpisywać się nad ich genezą, tj. filozofią Platona, a w szczególności jego jaskini, świecie idei i świecie rzeczywistym. Za to chciałbym zatrzymać się przez chwilę nad koncepcją ideałów w chrześcijaństwie.


Otóż często można spotkać się z opiniami na temat treści Pisma Świętego czy tez chociażby reguł zakonnych, umiejscawiających je w świecie idei. Wartości (już nie cnoty) chrześcijańskie wyłaniające się z kart Pisma są ideałami do których mamy dążyć. Konsekwencje tego myślenia są dwojakie:

1. Wypaczenie koncepcji doskonałości.
Tradycja chrześcijańska zachęca nas do dążenia do doskonałości, która nie jest tożsama z idealnością. Doskonałość oznacza pełnię i jest subiektywną miarą, tzn pełny kieliszek jest doskonały w zestawieniu ze szklanka napełnioną do połowy. Mimo iż pomieści w sobie mniej niż szklanka, to jednak jest pełen, jest po tym względem doskonały. Doskonałość to włożenie wszelkich starań, a nie perfekcjonizm czy idealność, które są dla nas nieosiągalne.

2. Samoograniczenie i inne.
Jeśli dążymy do ideałów, ograniczamy sami siebie uznając owe ideały za coś niedoścignione dla nas, umiejscawiając je w świecie westchnień i pobożnych życzeń, pozostając uwięzieni w realnym świecie i obrazie samego siebie. Albo chorobliwie pogrążamy się w perfekcjonizmie albo usprawiedliwiamy samych siebie, powtarzając sobie, że ideały są przeciez nieosiągalne.


W chrześcijaństwie nie ma miejsca na dążenie do ideałów. Jest za to Jezus Chrystus, konkretna i realna Osoba, Którą mamy i możemy naśladować (więcej o tym jak naśladować w artykule: Lost in translation). Pan Jezus nie zobowiązałby nas do czegoś, czego nie bylibyśmy w stanie wypełnić ani nie pozostawiłby przykładu, którego nie bylibyśmy w stanie wcielać w swoje życie, bo Chrześcijaństwo to naśladowanie Chrystusa.