kościół a państwo

społeczeństwo
Bartosz Piotr Bajek

Ostatnio zacząłem przyglądać się bliżej sytuacji politycznej w Polsce, co skłoniło mnie do założenia kolejnego bloga, gdzie chcę publikować krótkie komentarze do sytuacji politycznej, panującej w naszej Ojczyźnie.

Skupiając się zaś nad relacją Państwo-Kościół, dostrzegam ogromny nieporządek i niejasność z jednej jak i z drugiej strony. Swego czasu pojawił się amatorski (pragnę podkreślić ten wyraz) reportaż, informujący o 2%-owym finansowaniu Kościoła Katolickiego z budżetu Państwa. Skupię się chwilkę nad tym materiałem.
Otóż był on niekompetentny i nierzetelny, zaś prezentowane informacje były wyjęte z kontekstu, co też zmieniało ich znaczenie. Do tego autor skupił się jedynie na Kościele Katolickim, pomijając pozostałe religie i związki wyznaniowe, które także otrzymują środki państwowe. Tyle o reportażu.


Nie mniej jednak problem pozostaje. Nie posiadam rzetelnych informacji na ten temat. Należy także zapytać z jakiego tytułu dane środki są przyznane. Jeśli na działalność prospołeczną (uczelnie, pomoc socjalna i inne pożytki publiczne), myślę że jest to w porządku. Jeśli jednak są to środki przyznane bez konkretnego i przekonującego społeczeństwo powodu, to mamy problem, bo wtedy ateiści mają prawo czuć się pokrzywdzeni. Tak samo gdyby w Polsce został zalegalizowany Kościół Szatana (nie wiem czy już nie jest), miałby takie samo prawo ubiegać się o dofinansowanie od Państwa, co jednak budziłoby sprzeciw Katolików.


Główny problem jest taki, że budżet to głównie podatki. Ludzie powinni mieć w jakimś stopniu prawo, albo chociaż możliwość wyrażenia swej woli co do dysponowania środkami przez nich przeznaczonymi na rzecz Państwa. I tak ateiści nie chcą finansować Kościoła, katolicy zapłodnienia in vitro, itd. Jak znaleźć rozwiązanie tego typu sytuacji?


Myślę, że najlepszym przykładem jest ustawa o in vitro i jego finansowaniu ze skarbu Państwa. Stanowisko Kościoła Katolickiego jest jasno określone (zob. Kościół wobec in vitro). Stanowisko katolików już nie - jest to wewnętrzny problem dyscypliny, więc go pominę. Natomiast myślę, że wyjściem z tej sytuacji, jest danie ludziom możliwości wyboru, zwykły tick box przy picie pt. 'Wyrażam zgodę na refundację in vitro z podatku płaconego przeze mnie'. Choć na dobrą sprawę obywatele nie maja tu nic do powiedzenia, bo podatki są obowiązkiem a rząd ma pełne prawo swobodnie dysponować środkami uzyskanymi w ten sposób. Nie mniej jednak byłby to miły gest wobec społeczeństwa, z którym zdaniem rządzący muszą się jednak liczyć i rozwiązanie satysfakcjonujące większość.


Polska nie jest Państwem Kościelnym i o tym trzeba przypominać niektórym kapłanom zaangażowanym w życie polityczne jak i posłom. Nie można narzucać przekonań i zachowań danej grupy reszcie społeczeństwa. Kościół ma prawo wyrażać swoją opinię i zabiegać o jej wysłuchanie jako przedstawiciel danej grupy społecznej, nie może jednak narzucać, żądać ani oczekiwać, że będzie tak jak chce. Nie można także wykorzystywać Kościoła przez solidaryzowanie się z nim, do realizacji swych planów, co można także zaobserwować, bo Kościół to ludzie, wyborcy.


Państwo jest mieszanką różnych ludzi, trendów, światopoglądów, itd i musi uwzględnić je wszystkie, aby uczciwie wypełniać swoje zobowiązania. Nie może promować tylko katolickich wartości, czy jedynie interesów homoseksualistów, musi wyjść naprzeciw oczekiwaniom ich wszystkich, co nie jest łatwe.


Osobiście uważam, że Kościół (wyjąwszy poszczególne aspekty działalności na rzecz szkolnictwa i pożytku publicznego) nie powinien otrzymywać żadnych środków finansowych od Państwa. Myślę, że to poprawiłoby także jego wewnętrzną kondycję. Uważam także, że powinien mieć głos doradczy jako przedstawiciel milionów Polaków, jednak bez domagania się czegokolwiek.