feminizm

społeczeństwo
Bartosz Piotr Bajek

Wcześniej pisałem o pejoratywnym wartościowaniu, które myślę, że jest doskonałym wstępem do tematu, który chcę poruszyć dziś. Mianowicie feminizm, którego jestem przeciwnikiem, jako autoagresywnego i destruktywnego zjawiska.

1. Błędne koło.
Feminizm w obecnie znanych nam formach jest błędnym kołem nieustannych porównań i udowodnień. Ciągłym zestawianiem z mężczyznami, którzy stają się punktem odniesienia. Ciągłym udowodnianiem, że jest się równie jakąś jak oni.


2.Niekonsekwencja w myśleniu.
Problem pojawia się w momencie, kiedy przyjrzymy się bliżej roli mężczyzny jaką odgrywa w feminizmie. Mężczyzna jest tu punktem odniesienia, podwaliną myślenia feministycznego, na którym buduje się wszelkie tezy i przeprowadza dowody, czyli kobieta jest równie silna jak mężczyzna, jest lepsza niż mężczyzna, ma prawo do tego co mężczyzna, itd. Jeśli by wyciąć mężczyznę z myślenia feministycznego zostało by nam jedynie (i tu z pomocą przychodzi nam semantyka), że kobieta jest. Ale jaka? Bezprzymiotnikowa. Bezwartościowa.


3. Walka klas.
Mężczyzna jest zarazem wrogim ośrodkiem, tyranem, który uciska, w którego trzeba uderzyć. Z którym trzeba walczyć, który z założenia jest szowinistą, a wszelkie przejawy uprzejmości wobec kobiety (jako osoby a nie płci), są traktowane jako uwłaczanie. Jest to klasyczny przykład generowania wrogów, co zarazem jest najlepszym sposobem scalającym jednostki w grupę.


4. Paradoks mężczyzny.
Paradoksalnie mężczyzna będąc fundamentem myślenia feministycznego staje się jego głównym celem. Innymi słowy jest to pętla coraz bardziej zacieśniana na własnej szyi, bo uderzając w mężczyznę i obalając go, feministki uderzają w podstawę na której budują własną wartość, co jest przejawem autoagresji pośredniej.


5. Zawężony światopogląd.
Feminizm dzieli świat na dobre i złych, uciskane i uciskających, kobiety i mężczyzn,... Każdy podział świata na czarne i białe, niezależnie jakie cechy chcemy wyartykułować, jest błędnym podziałem. Między czarnym a białym jest 265 przejść, skrajne traktowanie rzeczywistości jest jej wypaczaniem. Głównym problemem jest to, że według tego światopoglądu cechy płciowe mają pierwszeństwo nad cechami osobowościowymi i stają się kluczem interpretacji rzeczywistości, dominując człowieka, jego wartość i charakter płcią.


6. Wartość kobiety samej w sobie.
Problem uwiązania mężczyzną w myśli feministycznej jest przejawem złych założeń i podstaw. Myślę, że powinno się pozbawić kobietę mężczyzny w myśleniu o sobie samej, aby zostać tylko z tym, że kobieta jest i wsłuchać się w to bycie i odkryć wartość kobiety samej w sobie i wtedy rozpocząć kampanię promującą wartość kobiety i odrzucić wszelkie pejoratywne kampanie porównawcze, bo kobiety krzyczące, że udało im się udowodnić, że są równie jakieś jak mężczyźni, mówią zarazem: 'oni są lepsi', bo nikt nie porównuje się go gorszych (chyba że ma kompleksy).


Jestem przeciwnikiem feminizmu, takiego jaki jest nam znany, bo jest on niebezpieczny, a przede wszystkim krzywdzący dla samej kobiety. Nie pozwala odkrywać ani tym bardziej promować wartość kobiety, płynącej z faktu bycia kobietą. Uważam, że nie trzeba się nazywać feministką, żeby coś znaczyć, wystarczy znać wartość samej siebie. Mało tego, przede wszystkim trzeba poznać swoje cechy osobowościowe, które są ponad cechami płciowymi i uznać wyższość pierwszych nad drugimi. Feminizm jest autoagresywny i destrukcyjny tak w relacjach społecznych, partnerskich jak i relacji kobiety do samej siebie, sprzyja agresywności, niedowartościowaniu i zamknięciu w patrzeniu na osobę przez pryzmat płci, a to wszystko nie sprzyja, wręcz hamuje rozwój jednostkowy jak i społeczny.


Feminizm w teologii:
Chciałbym napisać o 2 zjawiskach, obydwu błędnych:
- 1 środowisko feministek w biblistyce dopuszcza się feminizacji semantycznej, dokonując własnego przekładu Pisma św., np. "w Imię Ojca-Matki, Syna-Córki, Ducha i Duszycy Świętej". Myślę, że nie trzeba być szczególnie rozgarniętym, żeby widzieć, że takie działania cale nie promują kobie tylko je ośmieszają.
- 2 środowisko szuka w Piśmie św. tekstów, których można by użyć jako poparcia dla swych tez. To jest błędna teologia, prowadząca do ideologizacji Pisma, ponieważ najpierw są idee a Pismo służy jedynie ich etycznemu uprawomocnieniu, a nie jest najpierw Pismo i wnioski wypływające z jej lektury.