kanon pisma św.

religia
Bartosz Piotr Bajek

Zastanawiałem się ostatnio nad zarzutami niektórych naukowców (i nie naukowców, bo ich opinie zostały spopularyzowane) wobec Kościoła, jakoby Ten umyślnie dobierał pisma do kanonu Pisma św, mając na calu utrzymanie jako prawowiernych tych, które są po Jego myśli, natomiast pozostałe, które są rzekomo nośnikiem prawdy a nie 'ideologii Kościoła' wykluczając i okrzykując heretyckimi.

Zatrważa mnie krótkowzroczność, rzekomych oświeconych i uczonych ludzi. Powstrzymując się od rzucania kalki współczesnych czasów na minione dzieje, a przyglądając się bliżej specyfice ludzkiej natury łatwo zrozumieć, ze powyższe twierdzenia są uprawianiem ideologii i bezlitosną interpretacją według z góry założonego, negatywnego klucza.


Posłużę się bliższym naszym czasom zjawiskiem, żeby zobrazować zachodzący tu mechanizm. Między 1939 a 1945 rokiem mieliśmy do czynienia z II Wojną Światową. W czasach komunizmu podręczniki do historii przedstawiały rozbiegającą się z prawdą wersję wydarzeń. Jeszcze dziś w amerykańskich podręcznikach do historii można znaleźć błędy. Skąd wiemy, ze to są błędy a nie fakty? Bo są to wydarzenia nam bliskie, bo jeszcze żyją świadkowie, bądź ich zeznania zostały udokumentowane, ale równie dobrze za kilkaset lat mogą pojawić się osoby które będą podważać to, co dla nas jest oczywiste, twierdzić że komunistyczne podręczniki były bliższe prawdzie, natomiast przegrały i zostały wyparte, bo były nie po drodze kapitalizmowi.
Tak samo niejako było z kształtowaniem się kanonu Pisma św.